piątek, 31 maja 2013

"Zastanawiam się - rzekł - czy gwiazdy świecą po to, żeby każdy mógł pewnego dnia znaleźć swoją"

Dobry wieczór :)

Jak mija Wam ostatni dzień maja? Jutro już czerwiec i nie wiem jak Wam, ale mi czerwcowy czas zawsze kojarzy się bardzo miło. 
W dniu dzisiejszym wyjątkowo dużo myślę o pewnej przepięknej, starej książce (zapewne wielu z Was doskonale ją zna). Mowa o "Małym Księciu". Mimo bardzo wielu książek, które przeczytałam - ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Czytałam ją jako dziecko, później jako nastolatka a dzisiaj wróciłam do niej jako dorosła kobieta :) Od dawien, dawna osobom ważnym w moim życiu cytuję jej najpiękniejsze i najważniejsze fragmenty - jakże aktualne i ponadczasowe. 
Wam także postanowiłam dwa zaserwować ;)
(chyba te podobają mi się najbardziej)


"... dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidzialne dla oczu"

"Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś. Odpowiedzialny za swoją różę"

 Piękne, ujmujące... Gorąco polecam Wam książkę - naprawdę warto po nią sięgnąć. 

Cóż jeszcze u mnie... 
Poranek spędziłam w szkole z racji dyżuru. Zbytnio się nie nudziłam, bo sprawdzałam ćwiczenia klasy V, załamując się niekiedy bez reszty ;) Później bawiłam się w kucharkę, sprzątaczkę i dziecięcą opiekunkę (3 w 1). A jeszcze później byłam nauczycielem badaczem ;) 
Tak oto owocnie minął mi dzień. 
Jutrzejszy także zapowiada się pracowicie. Gdyby ktoś z Was miał ochotę posmakować wolontariatu, to jutro w siedzibie naszego Stowarzyszenia prowadzę kolejne warsztaty dla wolontariuszy na które wszystkich chętnych serdecznie zapraszam :) Jutro zajmiemy się rozpoznawaniem i określaniem potrzeb środowiska lokalnego - myślę, że będzie ciekawie i baaaardzo kreatywnie. 
To tyle na "dziś" :)
No moi drodzy... Czekam na Wasze wpisy i zachęcam do dzielenia się tym, co u Was. Chciałabym się trochę pokrzepić i zainspirować Waszym działaniem. Tak więc... DO DZIEŁA :)

czwartek, 30 maja 2013

Nic tak nie działa inspirująco, jak uśmiech i dobry humor :)

Na mnie... - a na Was?

Postanowiłam usiąść troszkę do komputera i zrobić "coś" owocnego i pracowitego :) Dzień mija mi oczywiście w zawrotnym tempie, ale chyba zawsze tak jest, że to co przyjemne, mija podwójnie szybko (mam tu na myśli wolne od szkoły :)
Pogoda piękna, ale coś mi się zdaje, że lada moment nadciągnie burza - wszystko na to wskazuje... 

Dzionek u mnie bardzo miły, chociaż nocka była dosyć ciężka. Faustynka kiepsko spała; miała katar i chyba bolało ją gardło. Rano ruszyliśmy do lekarza - okazało się, że to wirusowe przeziębienie. Jest raczej pogodna, ale ma straszny katar. Ufam, że szybko jej przejdzie. 
Co do dalszej części dnia, to w planach mamy: odpoczynek, nabieranie siły i cieszenie się sobą :)
Wieczorkiem jeszcze się odezwę a Wam życzę dobrego humoru i uśmiechu - może zadziałacie na kogoś inspirująco :)

środa, 29 maja 2013

No i nie pomyliłam się pisząc po północy o pięknym, słonecznym "dziś". Dzień był naprawdę upalny i do tego udany w 100% :)
W szkole totalne sportowe zakręcenie - Dzień Dziecka/Dzień Sportu. Z naszymi uczniami wyruszyliśmy na ognisko i rozgrywki sportowe. Nie obyło się bez meczu nauczycielki kontra nauczyciele :) Dziewczyny gorąco nas dopingowały, ale czułyśmy z Anią, że musimy dać wygrać naszym kolegom, wszak dzisiaj Dzień Dziecka ;)
Później twórcza praca z "badaniem w działaniu" w tle i wieczorek w domku z rodziną.
Oczywiście jeszcze w ciągu dnia kilka informacji...
1) Niezbyt miła, chociaż różnie można ją odbierać - niestety, nie udało mi się zakwalifikować na kurs "Teatr w społeczeństwie". Z całej Polski zostało wybranych 20 osób :( oczywiście cały dzień o tym myślę z wielkim żalem, ale ufam, że jeszcze nie wszystko stracone. Oddaję to i powierzam Temu, który wie, jak ma być :) Dobra wiadomość w całej tej sytuacji jest taka, że jestem 3 na liście rezerwowej, wśród osób, które wprawdzie nie zakwalifikowały się na kurs, ale zdobyły największą liczbę punktów. Mam nadzieję, że są jeszcze szanse, że może ktoś jednak zrezygnuje i będzie mi dane wziąć udział w tej niesamowitej przygodzie z teatrem. Zobaczymy... 
2) Otrzymaliśmy dofinansowanie na organizację wypoczynku dla dzieci z Mazowieckiego Kuratorium Oświaty - i tu wielka radość, bo wprawdzie nie jest to kwota jakiej się spodziewaliśmy, to jednak traktujemy to jako sukces i dar, że zawsze "coś" uda nam się dzięki dofinansowaniu zadziałać.
To tyle z mojego dnia pełnego wrażeń :)
Oczywiście myśl na jutrzejszy czas...

"Wystarczy iskierka dobroci, a świat zacznie się zmieniać"

Zapoczątkujmy tą małą iskierkę :)

"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"
                                                                                                                                      Paulo Coelho


Znalazłam piękny cytat... Oczywiście może być naszą złotą myślą na "dziś"... piękne, słoneczne "dziś" :)

wtorek, 28 maja 2013

"Nie ma większego piękna nad życie"

:) Co tam u Was?

U mnie totalne lenistwo - zastanawiam się, czy to jakieś opóźnione przesilenie ;) ale to nieprawdopodobne, jak bardzo się lenię w ostatnich dniach. Wczoraj poszłam bardzo wcześnie spać a dzisiaj - hm... też nic mi się nie chce. 
Może dlatego, że ostatnie dni są tak absorbujące i pełne różnorakich aktywności. 

Kilka dni temu wzięłam udział w bardzo ciekawym spotkaniu o dosyć dziwnej nazwie "audyt równościowy". Spotkanie miało miejsce w naszym Stowarzyszeniu i było częścią projektu, który pomaga rozwijać się Stowarzyszeniom. Tworzy się plan rozwoju i krok po kroku wprowadza się go w życiu pod okiem tutora. Już kiedyś miałam styczność z tutoringiem (tak na marginesie - świetna sprawa). Oczywiście w pełni zainspirowana odnalazłam świetną szkołę tutorów i zapisałam się na jesienne szkolenie. Wszystkim gorąco polecam (zwłaszcza nauczycielom, którzy chcą, aby daleko im było do ideału... - a propos wpisu sprzed kilku dni odnośnie idealnego nauczyciela :) Głównie chodzi o to, aby być wsparciem dla uczniów, aby odkrywać w nich największe pokłady energii, zdolności, możliwości. Być ich towarzyszem w edukacyjnej podróży. Naprawdę rewelacja :) 
A dzisiaj... Byłam na szkoleniu dla katechetów w Ostrołęce. Uczyliśmy się budować właściwe relacje na katechezie - taka tematyka. Dosyć ciekawe, chociaż jakiś specjalnych oczekiwań nie miałam. I może dobrze. Byłam otwarta na to, co zostało przygotowane. Tak po prostu. 
Nie obyło się bez kolejnych inspiracji i pomysłów :) - no tak, już wiem, że co niektórzy w odpowiedni sposób to skomentują, ale to szczegół... Podzielę się tym z Wami mimo wszystko - pomyślałam sobie, że bardzo bym chciała prowadzić takie szkolenia i postanowiłam zrobić wszystko, aby wdrożyć pomysł w życie. Już kiedyś o tym myślałam, ale chyba niezbyt poważnie, bo nigdy nie robiłam niczego, aby pomysł zrealizować. Aż do dzisiaj... Jutro zadziałam - zadzwonię albo napiszę gdzie trzeba i zobaczymy. Może się uda... Oczywiście bez przesady - może nie czuję się w 100% kompetentna, ale dlaczego niby nie miałabym spróbować... "Kto nie dąży do rzeczy niemożliwych, nigdy ich nie osiągnie". Tak więc czasami trzeba zawalczyć o marzenia... Tak często są w zasięgu ręki, prawda? :)

Tyle u mnie... A u Was?

poniedziałek, 27 maja 2013

Mieć nadzieję :)

Z nadzieją spojrzałam dzisiaj w niebo... Dało się dostrzec, że pomimo pochmurności przedziera się przez nie bardzo jasny promień światła - pomogło mi to zmienić moje dzisiejsze nastawienie do życia.
Nie obyło się bez buntowniczego nastawienia i w takim oto klimacie pozostaję do "teraz" - oczywiście "pozytywnie buntowniczym" :)
Wkurza mnie to, kiedy ktoś uważa, że wie lepiej czego mi potrzeba i co jest dla mnie dobre. Paradoksalne i śmieszne jest to wszystko, ale postanowiłam przejść obok tego z podniesioną głową. Przecież tak naprawdę wszystkie nasze działania mogą w naszym mniemaniu służyć dobru drugiego człowieka - szkoda tylko, że czasami to zwykłe złudzenie a zderzenie z rzeczywistością sprawia, że nie jesteśmy w stanie już niczego naprawić, bo "było i minęło bezpowrotnie". 
Ale może dzięki temu, że życie składa się z takich momentów, jest ciekawe i czasami potrafi dać prawdziwego kopniaka, żeby obudzić... 
Postanowiłam już nigdy nikomu nie pokazywać swojej słabości, z rozżalaniem się na temat różnorakich problemów włącznie... Po co? Przecież skoro jestem taka silna, to na pewno na tyle, żeby przyjąć i poradzić sobie z tym, co Bóg składa na moje barki (bo przecież On nie daje nam więcej, niż bylibyśmy w stanie udźwignąć). 
To tyle z południowych rozważań... odezwę się jeszcze :)

Myśleć o tym, co prawdziwe, czuć to, co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia

A to już złota myśl na dzisiejszy dzień :)